Strona fotografa ma jedno zadanie: pokazać zdjęcia tak, żeby ktoś napisał i zapytał o termin. Wszystko inne - układ, typografia, animacje - ma zejść zdjęciu z drogi. Ten motyw jest zbudowany wokół tej jednej zasady: ciepła czerń zamiast bieli, bo kadr na ciemnym tle świeci; hairline zamiast cienia; i ani jednego elementu, który konkuruje z fotografią.
Portfolio nie jest tu osobną galerią, do której wrzuca się pliki luzem. Zdjęcia biorą się z realizacji - jedna realizacja to jeden ślub albo jedna sesja, z własną podstroną, opisem i dwiema galeriami. Dzięki temu każde zdjęcie wie, z którego dnia pochodzi i jakiego jest rodzaju, a filtry nad portfolio („Śluby”, „Narzeczeńskie”, „Ciążowe”…) działają same, bez ustawiania czegokolwiek.
Treść mieszka w panelu WordPressa, w osobnym menu „Fotograf”. Realizacje i pakiety cennika to zwykłe wpisy - dodaje się je tak samo jak wpis na bloga. Teksty sekcji, zdjęcia, dane kontaktowe i widoczność poszczególnych sekcji siedzą na jednym ekranie ustawień z zakładkami, w którym przy każdym polu stoi zdanie tłumaczące, co się stanie.
Ruchu jest tu sporo - zdjęcia odsłaniają się maską, jak odbitka wyciągana z koperty; taśma kadrów jedzie w bok razem z przewijaniem strony; lista działów pokazuje zdjęcie przy kursorze; suwak porównuje kadr z aparatu z kadrem po obróbce. Każdy z tych efektów napisany jest własnym kodem, bez jednej biblioteki z cudzego serwera. To nie jest ozdoba tej karty, tylko konkret: strona nie przestanie wyglądać, gdy ktoś trzeci ma awarię, a adres IP Twojego klienta nie wędruje przy każdym wejściu do obcej domeny.
Bez JavaScriptu strona dalej działa: wszystkie zdjęcia są widoczne, taśma przewija się palcem, menu na telefonie zostaje listą, a formularz zapytania wysyła się normalnie. Kto ma w systemie wyłączone animacje, dostaje sam układ - bez ruchu, ale z całą treścią.
Motyw nie wymaga żadnej wtyczki. Jedyne połączenie na zewnątrz to kroje pisma z Google Fonts, które wyłącza się jednym filtrem.
Fotograf ma zwykle jeden z dwóch problemów ze stroną. Albo stoi na kreatorze, w którym portfolio jest galerią wrzuconą luzem i po dwóch sezonach nie da się jej uporządkować. Albo stoi na ładnym motywie z marketplace’u, który wymaga trzech wtyczek, w tym jednej płatnej - a o tej płatnej właściciel dowiaduje się w dniu, w którym przestaje działać.
Tutaj nie ma ani jednej wtyczki. Realizacje, pakiety i rodzaje sesji to zwykłe mechanizmy WordPressa, a ustawienia to zwykły ekran ustawień. Wyłączenie czegokolwiek nie ruszy tej strony, bo nie ma czego wyłączać.
Drugi kłopot to porządek w zdjęciach. Zdjęcie wrzucone „do portfolio” po roku jest zdjęciem bez kontekstu - nie wiadomo, z czyjego ślubu pochodzi i czy wolno je pokazywać. W tym motywie zdjęcie zawsze należy do realizacji: dodajesz sesję, wrzucasz do niej kadry, i to samo zasila portfolio, filtry nad nim i siatkę na stronie głównej. Jedno miejsce, trzy widoki.
Trzeci to zapytania. Formularz „zapytaj o termin” pyta o datę, miejsce i rodzaj sesji, odsiewa boty bez captchy i po wysłaniu przekierowuje - więc odświeżenie strony nie przysyła tego samego ślubu drugi raz.
Portfolio z filtrami, które robią się same
Kadry z realizacji układają się w trzy kolumny jadące z różną prędkością. Filtry nad siatką biorą się z rodzajów sesji - każdy ma własny adres, więc da się go podlinkować i wrócić do niego przyciskiem wstecz.
Powiększenie obsługiwane z klawiatury
Kliknięcie w kadr otwiera go na pełnym ekranie, z podpisem i licznikiem. Strzałki przechodzą dalej, Escape zamyka, a skupienie wraca tam, skąd przyszło. Bez JavaScriptu odnośnik po prostu otwiera plik zdjęcia.
Realizacja jako osobna podstrona
Jeden dzień to jedna podstrona: kadr otwierający, lista konkretów (ile godzin, ile zdjęć, ilu fotografów), opis, taśma jadąca w bok i siatka kadrów. Wzorzec, który wypełnia się w dziesięć minut.
Lista działów z podglądem przy kursorze
Na stronie głównej rodzaje sesji są listą nazw, a zdjęcie pokazuje się przy kursorze - tylko dla tego wiersza, na który ktoś akurat patrzy. Nazwy czyta się szybciej niż siatkę kafelków. Na telefonie każdy wiersz dostaje miniaturę.
Suwak „z aparatu / po obróbce”
Jedyny sposób, żeby pokazać, na czym polega Twoja obróbka, bez tłumaczenia tego słowami. Przeciąga się myszą, palcem i strzałkami na klawiaturze.
Wszystko z panelu
Piętnaście zakładek ustawień: teksty sekcji, zdjęcia, liczby, dane kontaktowe i widoczność każdej sekcji z osobna. Przy każdym polu stoi zdanie, które tłumaczy, co się stanie - a nie powtarza nazwę pola.
-
v1.0.0 Nowość
Pierwsze wydanie.
Czy potrzebuję dodatkowych wtyczek?
Nie. Motyw sam rejestruje typy treści i własny ekran ustawień. Jedyne połączenie na zewnątrz to kroje pisma z Google Fonts - wyłącza je jeden filtr, a strona zostaje wtedy na krojach systemowych.
Skąd biorą się zdjęcia w portfolio?
Z galerii „Siatka kadrów” w realizacjach. Dodajesz realizację, wrzucasz do niej zdjęcia - i te same kadry trafiają do portfolio, do filtrów nad nim i do siatki na stronie głównej. Nie ma drugiego miejsca, w którym trzeba by je powtarzać.
Czy muszę wypełniać wszystko od zera?
Nie. Przy pierwszym włączeniu motyw zakłada rodzaje sesji, strony na swoich szablonach, menu, trzy pakiety cennika i komplet tekstów przykładowych. Zostaje podmienić je na swoje i wgrać zdjęcia.
Czy strona zadziała bez JavaScriptu?
Tak. Nie ma animacji i powiększenia, ale wszystkie zdjęcia są widoczne, taśma przewija się palcem, menu na telefonie zostaje listą, a formularz zapytania wysyła się normalnie. Stan początkowy animacji ustawia dopiero skrypt - nigdy arkusz stylów, bo wtedy wycięty JavaScript zostawiałby pustą stronę.
Czy mogę zmienić kolory?
Tak. Kolory i kroje stoją w zmiennych CSS na górze jednego arkusza, podzielonego na numerowane sekcje z komentarzami. Zmiana kilku linijek przemalowuje cały motyw.
Czy to działa ze sklepem WooCommerce?
Motyw jest zrobiony pod stronę fotografa i nie ma własnych szablonów sklepu. WooCommerce wyświetli swoje domyślne - będzie działać, ale nie będzie wyglądać jak reszta strony.



