Sklep, który odpowiada na pytanie „czy to dla mnie?”
W kosmetykach naturalnych klient nie szuka produktu, tylko pomocy: ma skórę, która coś robi, i chce wiedzieć, czego użyć i co w tym jest. Zwykły sklep daje mu siatkę słoiczków i opis „nawilża i wygładza”. Ten motyw daje trzy rzeczy, których WooCommerce nie ma.
1. Dobór rutyny
Klient wybiera typ skóry i porę dnia, a dostaje kilka kroków pielęgnacji - każdy z wyjaśnieniem, dlaczego akurat ten produkt, i z listą alternatyw do podmiany. Suma przelicza się na bieżąco, a cała rutyna idzie do koszyka jednym przyciskiem. Rutyny układasz w panelu; ten sam produkt może stać w kilku.
2. Skład INCI wytłumaczony po ludzku
Skład wpisujesz raz, w jednym polu przy produkcie. Nazwy, które są w Twoim słowniku składników, rozwijają się na karcie w jedno zdanie po polsku - czym jest składnik i po co go dodałeś. Ten sam słownik jest osobną stroną sklepu i filtrem: klient szukający „czegoś z nagietkiem” znajdzie wszystkie cztery kosmetyki z nagietkiem.
3. Próbki gratis
Klient wybiera dwie próbki w koszyku, a wybór dojeżdża do zamówienia, maila i panelu - pakujący wie, co dołożyć. Próbki nie są pozycjami koszyka, więc nie mieszają się do kwot, rabatów ani faktury.
Reszta sklepu
- strona główna: pierwszy ekran z kolażem, kafle typów skóry, bestsellery, składnik miesiąca, kategorie, zasady pracowni, opinie, newsletter
- sklep z filtrami: kategoria, typ skóry, składnik, cena, pojemność, wegańskie, dostępność
- karta produktu: galeria, warianty pojemności, kluczowe składniki, skład, stosowanie, dostawa, opinie
- szuflada koszyka, pasek „do darmowej dostawy brakuje…”, ostylowany koszyk i kasa blokowa
- linijka „Najniższa cena z 30 dni przed obniżką” przy każdej promocji
- każda sekcja strony głównej do wyłączenia osobno
Treść zgodna z przepisami
Motyw pilnuje języka: pod doborem rutyny stoi uwaga, że to propozycja, a nie zalecenie lekarskie, a pola opisów podpowiadają język pielęgnacji. Kosmetyk nie może twierdzić, że leczy (rozporządzenie 655/2013) - to jest rzecz, na której sklepy z kosmetykami wywracają się najczęściej.
Klient małej pracowni kosmetyków nie szuka produktu - szuka pomocy. Ma skórę, która się ściąga albo błyszczy, i nie wie, czy kupić serum, czy olejek. Zwykły sklep odpowiada mu siatką słoiczków i opisem „nawilża i wygładza”, więc wychodzi szukać dalej.
Drugie pytanie pada chwilę później: co w tym jest? Skład INCI na karcie produktu to zwykle wklejony ciąg łacińskich nazw. Dla klienta, który przyszedł po „krótki skład”, jest to dokładnie tak samo nieczytelne jak skład drogeryjnego kremu - a to był jedyny powód, dla którego u Ciebie kupował.
Dobór rutyny w dwóch pytaniach
Typ skóry i pora dnia dają kilka kroków pielęgnacji z wyjaśnieniem, dlaczego ten produkt. Każdy krok można zamienić na alternatywę, suma przelicza się od razu, a całość idzie do koszyka jednym przyciskiem.
Skład INCI, który da się przeczytać
Każda pozycja składu rozwija się w jedno zdanie po polsku: czym jest składnik i po co go dodałeś. Kluczowe składniki stoją osobno, nad opisem. Skład wpisujesz raz, w jednym polu przy produkcie.
Słownik składników, który filtruje sklep
Ta sama lista składników jest stroną do czytania i filtrem w sklepie. Przy każdym składniku widać, w jakich kosmetykach jest - klient szukający „czegoś z nagietkiem” znajdzie wszystko za jednym kliknięciem.
Dwie próbki gratis do wyboru
Klient wybiera je w koszyku, a wybór trafia do zamówienia, maila i panelu - pakujący wie, co dołożyć. Próbki nie są pozycjami koszyka, więc nie mieszają się do kwot, rabatów ani faktury.
Sklep z filtrami, które mają sens w kosmetykach
Kategoria, typ skóry, składnik, cena, pojemność, „tylko wegańskie”, „tylko dostępne”. Filtry działają bez JavaScriptu, a adres z filtrami da się wysłać albo zapisać.
Język, na którym nie wywrócisz się w kontroli
Pod doborem stoi uwaga, że to propozycja, nie zalecenie lekarskie, a pola opisów podpowiadają język pielęgnacji. Kosmetyk nie może twierdzić, że leczy - rozporządzenie 655/2013 jest w tej sprawie bardzo konkretne.
-
v1.0.0 Nowość
Pierwsze wydanie: dobór rutyny, słownik składników, skład INCI na karcie produktu, próbki gratis w koszyku, filtry sklepu, ostylowany koszyk i kasa blokowa.
Czy motyw zakłada przykładowe produkty?
Nie. W sklepie z prawdziwym towarem przykładowe kosmetyki byłyby kłopotem, a przykładowy skład INCI w kosmetykach jest wręcz niebezpieczny. Motyw zakłada tylko strony „O nas” i „Składniki” oraz menu główne.
Ile pracy zajmuje wpisanie składów?
Skład wpisujesz jako zwykłą listę przy produkcie - jedna pozycja w wierszu, gwiazdka przed nazwą oznacza składnik kluczowy. Nazwy pokrywające się ze słownikiem motyw przypisuje do produktu sam przy zapisie, więc filtr i lista „w jakich produktach” układają się bez dodatkowej pracy.
Czy muszę mieć rutyny, żeby motyw działał?
Nie, ale bez nich strona „Dobierz rutynę” jest pusta - a to główny powód, dla którego ten motyw istnieje. Jedna rutyna to kilka kroków, zajmuje kilka minut.
Czy motyw potrzebuje dodatkowych wtyczek?
Nie. Jedyna zależność to WooCommerce. Teksty sekcji i dane sklepu siedzą na własnym ekranie ustawień motywu, a rutyny i składniki - we własnych typach treści.
Czy motyw wysyła coś na zewnątrz?
Tylko kroje pism z Google Fonts, i to da się wyłączyć jednym filtrem (zostają kroje systemowe). Żadnych bibliotek z CDN-u, żadnej telemetrii, żadnego sprawdzania licencji.
Jak wygląda koszyk i kasa?
To zwykły blokowy koszyk i kasa WooCommerce - motyw nadaje im wygląd sklepu i dokłada pasek „do darmowej dostawy brakuje…” oraz wybór próbek. Nic nie jest przepisane na własną rękę, więc aktualizacje WooCommerce niczego nie psują.
