Strona gabinetu kosmetologii ma odpowiedzieć na trzy pytania, zanim ktoś zdecyduje się przyjść: co robicie, ile to kosztuje i kto trzyma igłę. Ten motyw stawia te trzy rzeczy na środku i pozwala je zmieniać bez dotykania kodu.
Cennik składa się sam. Zabieg to jeden wpis: nazwa, cena, czas i opis. Z tych samych wpisów powstaje oferta na stronie „Zabiegi”, wiersz w cenniku i osobna podstrona zabiegu - więc podwyżka wpisana raz zmienia wszystkie trzy miejsca. To jest różnica między cennikiem, który jest aktualny, a cennikiem, o którym wszyscy wiedzą, że trzeba zadzwonić i dopytać.
Podstrona zabiegu ma stałą budowę: opis, „kiedy ma sens”, przebieg krok po kroku i przeciwwskazania. To ostatnie ma tu swoje miejsce z rozmysłem - gabinet, który ich nie podaje, przerzuca całą odpowiedzialność na rozmowę przy drzwiach.
Wygląd jest wyciszony: ciepłe beże i brudny róż, duży serif z kursywą w drugiej linii nagłówka, cienka kreska zamiast cienia. W całym arkuszu nie ma ani jednego box-shadow - kontrast robi typografia, nie kolor. Odstępy między sekcjami są celowo większe, niż wygląda to rozsądnie na zrzucie; na żywo robią całą różnicę.
Treść mieszka w panelu WordPressa, w osobnym menu „Salon”. Zabiegi, zespół, opinie i kafle to zwykłe wpisy - dodaje się je tak samo jak wpis na bloga. Teksty sekcji, dane kontaktowe, godziny otwarcia, kod mapy i widoczność każdej sekcji siedzą na jednym ekranie ustawień z zakładkami.
Ruch na stronie - pojawianie się treści, paralaksa zdjęć, zasłona między podstronami - jest napisany własnym kodem, bez jednej biblioteki z cudzego serwera. Strona nie przestanie wyglądać, gdy ktoś trzeci ma awarię, a adres IP Twojej klientki nie wędruje przy każdym wejściu do obcej domeny.
Motyw nie wymaga żadnej wtyczki. Jedyne połączenie na zewnątrz to kroje pisma z Google Fonts, które wyłącza się jednym filtrem.
Gabinet beauty ma zwykle jeden z dwóch problemów ze stroną. Albo stoi na kreatorze, w którym cennik jest obrazkiem wrzuconym rok temu. Albo na ładnym motywie z marketplace’u, który wymaga trzech wtyczek, w tym jednej płatnej - a o tej płatnej właścicielka dowiaduje się w dniu, w którym przestaje działać.
Tutaj nie ma ani jednej wtyczki. Zabiegi, grupy, zespół i opinie to zwykłe mechanizmy WordPressa, a ustawienia to zwykły ekran ustawień. Wyłączenie czegokolwiek nie ruszy tej strony, bo nie ma czego wyłączać.
Drugi kłopot to cennik, który żyje własnym życiem. Osobna tabela do wpisania ręcznie rozjeżdża się z ofertą przy pierwszej podwyżce, a potem każda wizyta zaczyna się od „na stronie było taniej”. Tutaj cennik składa się z zabiegów - zmieniasz cenę przy zabiegu i zmienia się wszędzie.
Trzeci to zapisy. Formularz pyta o imię, telefon, czego dotyczy wizyta i o to, co niepokoi, odsiewa boty bez captchy i po wysłaniu przekierowuje - więc odświeżenie strony nie przysyła tego samego zgłoszenia drugi raz.
Cennik, który składa się sam
Zabieg to jeden wpis: nazwa, cena, czas i opis. Z tych samych wpisów powstaje cennik, oferta i podstrona zabiegu. Podwyżkę wpisujesz raz.
Zabieg jako osobna podstrona
Opis, „kiedy ma sens”, przebieg krok po kroku i przeciwwskazania. Stała budowa, którą wypełnia się w dziesięć minut - i po której ludzie trafiają z wyszukiwarki.
Oferta pogrupowana po tym, co robi
Konsultacje, pielęgnacja, zabiegi iniekcyjne - grupy ustawiasz sama, a kolejność liczbą. Te same grupy są nagłówkami w cenniku.
Przebieg wizyty krok po kroku
Cztery kroki z numerami, wpisywane jak zwykła lista. Najprostszy sposób, żeby ktoś, kto nigdy nie był w gabinecie, wiedział, czego się spodziewać.
Sekcja o studiu z kartką rezerwacji
Zdjęcie z paralaksą, lista konkretów z fajkami i wyróżniona kartka z zachętą do konsultacji - razem z ceną i tym, co się z nią dzieje.
Wszystko z panelu
Piętnaście zakładek ustawień: teksty sekcji, zdjęcia, godziny, mapa i widoczność każdej sekcji z osobna. Przy każdym polu stoi zdanie, które tłumaczy, co się stanie.
-
v1.0.0 Nowość
Pierwsze wydanie.
Czy potrzebuję dodatkowych wtyczek?
Nie. Motyw sam rejestruje typy treści i własny ekran ustawień. Jedyne połączenie na zewnątrz to kroje pisma z Google Fonts - wyłącza je jeden filtr.
Jak działa cennik?
Składa się z zabiegów: cena, czas i opis siedzą przy zabiegu, a nagłówki grup biorą się z taksonomii. Zmiana ceny w jednym miejscu zmienia ją w cenniku, w ofercie i na podstronie zabiegu. Zabieg wyceniany tylko po konsultacji można pominąć w cenniku jednym przełącznikiem.
Czy muszę wypełniać wszystko od zera?
Nie. Przy pierwszym włączeniu motyw zakłada grupy zabiegów, sześć przykładowych zabiegów, opinie, strony na swoich szablonach, menu i komplet tekstów. Zostaje podmienić je na swoje i wgrać zdjęcia.
Czy mogę pokazywać zdjęcia „przed i po”?
Motyw ma na to galerię efektów z miejscem na podpis przy każdym zdjęciu. O zgodę klientki musisz zadbać sama - to jedyna rzecz, której żaden motyw za Ciebie nie załatwi, a wychodzi najpóźniej.
Czy strona zadziała bez JavaScriptu?
Tak. Nie ma animacji, ale cała treść jest widoczna, menu na telefonie zostaje listą, a formularz zapisu wysyła się normalnie. Stan początkowy animacji ustawia dopiero skrypt - nigdy arkusz stylów.
Czy mogę zmienić kolory?
Tak. Kolory i kroje stoją w zmiennych CSS na górze jednego arkusza, podzielonego na numerowane sekcje z komentarzami. Zmiana kilku linijek przemalowuje cały motyw.




